Jak wychować małego czytelnika

Drodzy Rodzice:

  1. Wyrażajcie się o książkach z szacunkiem, jak o czymś interesującym i pasjonującym.

  2. Dawajcie dobry przykład – może uda się Wam choć pół godziny każdego dnia poświęcić na lekturę.

  3. Wybierzcie książkę odpowiednią dla wieku i zainteresowań Waszego dziecka.

  4. Czytajcie dziecku na głos i nie traktujcie tego jako wykonywanego niechętnie obowiązku.

  5. Kupujcie książki o różnorodnej tematyce, aby Wasze dziecko mogło przekonać się, co lubi i co je interesuje.

  6. Chodźcie razem do biblioteki albo na zakupy księgarskie.

  7. Zachęcajcie dziecko, aby także ono czytało Wam na głos.

  8. Zróbcie razem książkę – ułóżcie historię, namalujcie ilustracje.

  9. Nie zmuszajcie dziecka, aby dokończyło czytanie książki, jeżeli czuje się nią znudzone.

  10. Nie dopuszczajcie do tego, żeby lektura kojarzyła się z karą za przewinienie – unikajcie komunikatów typu: „Zachowałeś się niegrzecznie, teraz usiądź i przez pół godziny czytaj książkę”.

  11. Czytając dziecku książkę, przerywajcie w najciekawszym momencie, aby dziecko niecierpliwie czekało na dalszy ciąg.

  12. Rozmawiajcie o książkach, które czytacie.

 

Czego dorośli mogą się nauczyć od dzieci?

Jako nauczycielka w przedszkolu mam świadomość tego, że świat dziecięcy jest pod wieloma względami znacznie bogatszy od świata dorosłych. Dzieci inaczej patrzą na wiele spraw, problemów, inaczej podchodzą do wyzwań i trudności. Warto im się przyglądać, obserwować ich reakcje, emocje i postawy i… uczyć się od nich. To bardzo pomaga w życiu. My – dorośli nie mamy monopolu na mądrość, a świat dziecięcy to kraina głębokich emocji, w której każdy uśmiech jest szczery, wszystkie łzy prawdziwe, a każde nowe wydarzenie dostarcza wielkich wrażeń.

1. Sposób postrzegania świata
Przede wszystkim od dzieci możemy nauczyć się tego, że świat jest pięknym, pełnym magii miejscem, w którym zachodzi wiele zachwycających i zadziwiających zjawisk. Wielu dorosłych zauważa przemiany zachodzące w przyrodzie tylko w okresie przedwiośnia i jesieni albo wówczas, gdy z powodu intensywnych opadów śniegu muszą odśnieżać podjazd. Zabiegani, zmęczeni, zapracowani, tracimy z oczu to, co zachwycające i godne uwagi. Spróbujmy spojrzeć na otaczający nas świat oczami dziecka i znowu zauważyć wokół siebie piękne i zachwycające zjawiska oraz wielkie skarby: ptasie pióra, błyszczące kamyki, pieska, który przegląda się w kałuży, oplecione pajęczą siecią drzewo czy deszcz malujący na szybie ciekawe wzory. Z całą pewnością dzieci widzą znacznie mniej złych stron i wad świata niż my – dzięki temu optymistycznie patrzą w przyszłość i nie martwią się zbyt długo żadnym problemem.

2. Prostota i podejście do problemów
Możemy uczyć się od nich również prostoty – choć to bardzo trudne, bo my, dorośli tak bardzo już przyzwyczailiśmy do tego, co lepsze, że często to, co tylko „dobre” nam nie wystarcza. Dziecko nie musi mieć markowych zabawek czy ubrań – cieszy je każda nowa rzecz, zachwycają nawet wycięte z bibuły kwiatki czy wykonane z włóczki lalki. Dzieci nie są również skłonne do rozpamiętywania porażek i skupiania się na problemach – raczej starają się dostrzegać dobre i jasne strony świata.

3. Wytrwałość w dążeniu do celu
Dzieci nie zrażają się z powodu trudności i niepowodzeń – zwykle próbują czegoś aż do skutku – aż uda im się osiągnąć sukces. To bardzo ważna cecha, bo dzięki niej wszyscy funkcjonujemy: to ten upór i wytrwałość doprowadzają do tego, że maluszek siada, potem staje na nogi i w końcu – robi pierwszy krok i nie zarzuca tej nauki – mimo początkowych trudności: upadków, stłuczeń, otarć. Później przychodzą kolejne stopnie edukacji: trzymania sztućców i posługiwania się nimi, korzystania z toalety, czytania, pisania, liczenia… Żadne dziecko nie rezygnuje z tej edukacji, nie rzuca w kąt łyżki, nie mówi: „ja nie potrafię, nie będę, nie nadaję się do tego…” – próbuje, ćwiczy – aż w końcu się uda.
Dziecko nie skazuje się z góry na porażkę – tak jak robimy to często my – dorośli, uznając, że z czymś sobie nie poradzimy, coś nie jest dla nas, nie nadajemy się. Dziecko nie boi się ryzyka i nawet, jeśli coś mu się nie uda – nie jest to dla niego koniec świata. Chyba że dorośli zaburzą w nim to podejście, krytykując każdą porażkę i przykładając wagę do porównywania dziecka z innymi…

4. Wyobraźnia
O tym, jak wspaniałym wynalazkiem jest dziecięca wyobraźnia, napisano całe tomy podręczników, ale i tak nigdy nie wyczerpie się tego tematu. Dzięki wyobraźni padający z nieba deszcz może zmienić się w łzy księżniczki, znaleziony w parku patyk – w laser, kałuże na drodze – w bezbrzeżny ocean, krzesło – w rakietę do podróży międzygwiezdnych, a szmaciana lalka – w wilka, wiewiórkę, czy nawet w Kopciuszka. Łatwiej też dzięki niej uniknąć rozczarowań, jeśli coś nie układa się po naszej myśli. Spróbujmy choć na chwilę przestać być tak bardzo serio, zamknijmy oczy i pozwólmy naszej wyobraźni zanieść nas do wymarzonego domu w górach, na piaszczystą plażę nad oceanem czy nawet w kosmos… A kiedy już nauczymy się, że nie ma nic złego w bujaniu w obłokach, spróbujmy te wyobrażenia trochę urzeczywistnić: pobawmy się z dzieckiem w wielką wyprawę do dżungli czy do krainy bajek, niech nasz dywan zmieni się w bagno namorzynowe, kanapa – w łódź podwodną, a szafa – w gawrę niedźwiedzia. Zaręczam: kwadrans takiej zabawy lepiej relaksuje niż godzina masażu 

5. Zadawanie pytań
My, dorośli często boimy się lub wstydzimy zadawać pytania – żeby ktoś nie wyśmiał naszej niewiedzy czy niekompetencji. Wydaje nam się, że przyznanie się, że czegoś nie rozumiemy skompromituje nas. Dzieci nie mają takich obaw. Pytają o wszystko wokół i nie zrażają się – nawet, jeśli dorośli okazują zniecierpliwienie. W ten sposób maluchy zyskują wiedzę o świecie. Są wszystkiego ciekawe i bardzo dociekliwe – więc ich pytania wywołują niekiedy zakłopotanie dorosłych. Nie przyjmują niczego „na wiarę” – tak jak robimy to my, dorośli. Chcą wiedzieć dlaczego coś trzeba robić, a czegoś innego nie wolno, dlaczego nie wszystkie kamienie są okrągłe, co jedzą mrówki, czy kaczki bywają smutne, czy zupa lubi być jedzona i po co dziadek nosi okulary; ciekawi je, dlaczego coś działa, jakie są zasady jego budowy, kto to wymyślił i po co. A pytaniom zazwyczaj towarzyszą doświadczenia i samodzielne próby – które pozwalają jeszcze lepiej zrozumieć funkcjonowanie świata. A że przy okazji coś tam się zepsuje, złamie czy oderwie – to trzeba wliczyć w ryzyko badacza, bo efekt: czyli wiedza i doświadczenie – są warte poniesienia wszelkich kosztów.
Dzieci nie mają też problemów z przyznaniem, że czegoś zrobić nie potrafią, albo dopiero się tego uczą. Nie bójmy się czasem przyznać, że czegoś nie wiemy – i pamiętajmy, że zawsze możemy się dowiedzieć i nauczyć!

6. Radość i docenianie prostych przyjemności
Rzadko zdarza się widzieć na ulicy dorosłą osobę, która idzie sobie wolnym krokiem, zajada ciastko lub pije lemoniadę i uśmiecha się przy tym od ucha do ucha. Jeśli się taka trafi – inni patrzą na nią, myśląc zwykle „pijana” albo „chora umysłowo”… Oduczyliśmy się cieszyć i czerpać radość z prostych rzeczy…
Nikt nie umie cieszyć się tak, jak robią to dzieci: całym sobą, bez żadnych „ale”, bezwarunkowo i w pełni. Ich szczęście wzbudzają często drobiazgi, na które my nie zwracamy uwagi lub które traktujemy jak coś zwyczajnego: padający śnieg, wykonanie zadania, lizak otrzymany od pani na urodziny, pochwała, zaobserwowany podczas spaceru ptaszek niosący w dziobie orzech, spacer z mamą. Dziecko potrafi czerpać radość z życia, nie potrzebując do tego nic – prócz obecności kochanych osób. Większość z nas zatraciła tę umiejętność – zwykle jesteśmy zbyt zmęczeni, zabiegani, zestresowani i zdenerwowani, żeby dostrzec szczęście w małych rzeczach. Nie potrafimy też doceniać małych przyjemności: ciastka z kremem, czekolady, słonecznej pogody, wycieczki do kina, kwiatów kwitnących w ogrodzie, spaceru, zapachu jaśminu czy śpiewu ptaków.

Dzięki swoim dzieciom macie Państwo wiele okazji do zdumienia i uśmiechu. Uczmy się od naszych dzieci inaczej patrzeć na świat. Mniej w nas wówczas będzie konwenansów, sztywności, fałszu i frustracji. Rzadziej będziemy myśleć, że czegoś nam nie wypada lub nie jest dla nas. Za to częściej będziemy się uśmiecha i zauważać, jak piękny i zdumiewający jest otaczający nas świat. Dzieci są najlepszymi nauczycielami życia i studiowanie pod ich kierunkiem to prawdziwa przyjemność!

Jola Tekieli z grupy „Motylki”

 

Bajka psychoterapeutyczna jako metoda radzenia sobie ze stanami lękowymi u dzieci w przedszkolu

 Każde dziecko jest indywidualnością. Ma swoje przeżycia, określone środowisko przebywania   i sposób reagowania na różne sytuacje. Lęki u dzieci mają różne podłoże, jednakże wiele z nich jest charakterystycznych dla określonego wieku, dlatego bajki psychoterapeutyczne mogą pomóc rozwiązać niektóre problemy. Ich celem jest przede wszystkim zastępcze zaspokojenie potrzeb, dowartościowanie dziecka, wsparcie poprzez akceptację, budowanie więzi i dawanie nadziei, przekazanie wiedzy o sytuacjach lękowych i wskazanie sposobu na radzenie sobie z nimi. Nie wszystkie bajki trafią do każdego dziecka. Niektóre mogą zostać nawet niezauważone. Jednakże kiedy określona bajka trafi na dany problem malca, utożsami się on z jej bohaterem i wraz z nim będzie walczył ze swoimi lękami.

Bajka psychoterapeutyczna to opowieść fantastyczna. Zawiera ona sytuacje stresowe przez co pozwala skonkretyzować problem. Jest kluczem, który pomaga dziecku zrozumieć trudne dla niego źródło lęku. Narracja kierowana jest w sposób, który daje bohaterowi, przez to małemu słuchaczowi, poczucie większej wartości i wiary we własną siłę. Bardzo ważną nauką zawartą w tego typu bajkach jest przekazywanie zdolności pozytywnego myślenia. Dziecko w fantastycznej postaci odnajduje swoje cechy, identyfikuje się z daną sytuacją.

Bajki psychoterapeutyczne nie poruszają wprost problemów, które powodują sytuację lękową dziecka. Wynika to z tego, że podanie dziecku sytuacji zbyt adekwatnej do jego własnej, mogłoby nasilić jego stres.

Świat omawianych bajek jest „ prawdziwy’’, podobny do tego dziecięcego. Tylko postaci są fikcyjne. Najważniejsze, że poruszany problem jest bliski  odbiorcy. Bajkowość i rzeczywistość nawzajem się ze sobą przeplatają, po to by ułatwić dzieciom przenoszenie wydarzeń na własny grunt. Bajka psychoterapeutyczna ma tak przekazać wiedzę o danym lęku, żeby zmienić u dzieci tok rozumowania. Jeśli na przykład maluch nie chce chodzić do przedszkola, czuje się zagrożony w  środowisku rówieśników, gdzie nie ma jego bliskich dorosłych, bajka powinna pokazać ten strach z innej strony, uświadomić, że ten nieznany świat może być nie tylko mniej straszny, ale nawet interesujący.

Bajka psychoterapeutyczna, czytana dzieciom w przedszkolu, powinna skupiać się na najczęstszych problemach kilkulatków. Jednak może też opowiadać o trudniejszych lękach. Jeśli dane dziecko ma problem, będzie miało okazję przeanalizować całą historię dla własnych potrzeb. Jest to pomoc dla maluchów, które przez swoje stany lękowe mają problem z zaklimatyzowaniem się w grupie. Również dla dzieci, które mają dużo trudniejsze przeżycia np., rodzinne i mogą czuć się gorsze od swoich rówieśników. Ważna jest obserwacja każdego dziecka z osobna i niejako odgadywanie, dochodzenie do słusznych wniosków, po to, by nieść pomoc słabszym. Pokonanie własnych lęków sprawia, że dzieci mogą się odpowiednio rozwijać i , co bardzo ważne, podnosi się ich samoocena.

Opracowała: Katarzyna Mirota – Paś